Z inicjatywy mojej klientki, zgłosiła się do mnie para na terapie. Basia przyznała, że terapia to „ostatnia deska ratunku” przed rozwodem. Państwo są małżeństwem od 13 lat, mają dwójkę dzieci w wieku szkolnym. Basia uważa, że jej małżeństwo przechodzi kryzys. Przyczyny tego moja klientka upatruje w postawie swojego męża. Jej zdaniem los rodziny przestał go interesować. Pani jest przemęczona przede wszystkim pracą w domu. Przytłaczają ją codzienne obowiązki, dbanie o całą rodzinę, załatwianie najróżniejszych spraw. Pilnowanie porządku w domu, dopilnowanie dzieci, rachunków, napraw, remontów organizowanie wyjść, wyjazdów, wakacji. „Wszystko na mojej głowie”, jak powiedziała Basia. Zdanie jej męża było zupełnie inne. W jego opinii dom funkcjonuje dobrze, jak zawsze, a żona przesadza.
Stan emocjonalny pary.
Basia rzeczywiście była mocno podenerwowana. Chwilami podnosiła głos, słownie atakowała swojego męża. Przyznała, że taka sytuacja właściwie była od początku tyle, że kiedyś miała więcej sił, mniej obowiązków. Jej zdaniem mąż zawsze był mało zaangażowany w życie rodziny. Do tego Basię denerwowało to, że nie mogła nic ustalić ze swoim mężem. Podczas rozmowy często ziewał, okazywał jej zdaniem brak zainteresowania, wręcz lekceważenie. Rzeczywiście reakcja obu tych osób była zdecydowanie inna. Pan Ryszard był mocno zdystansowany, można powiedzieć, że chwilami nieobecny.